Jedną z branż, która obecnie ma duże problemy ze znalezieniem pracowników, jest branża szwalnicza. W całym kraju jest niewiele szkół dla krawcowych i szwaczek, więc można odnieść wrażenie, że jest to zawód wymierający, a tymczasem potrzeby przedsiębiorstw w tej dziedzinie są ogromne.

Krawcowa a szwaczka

Jedną z trudności w znalezieniu osób gotowych do pracy w szwalniach jest fakt, że praca ta wymaga umiejętności obsługi różnego typu maszyn szwalniczych. Takie maszyny szwalnicze to stebnówka, dwuigłówka, owerlok, hafciarka, coverlok, guzikarka, dziurkarka, renderka. Często trzeba też umieć obsługiwać nożyce krawieckie, maszyny pikujące,  stoły krojcze, wytwornice pary, umieć pracować na stołach prasowalniczych. Wszystko to zasadniczo potrafią krawcowe, ale… No właśnie krawcowe nie chcą pracować w szwalniach. Powodów jest wiele, ale najważniejszy z nich to fakt, że praca w szwalni jest w pewnym sensie poniżej ich kwalifikacji. Praca krawcowej to robienie wykrojów i twórcze wykonywanie rzeczy, często bardzo pięknych jak suknie ślubne, które są prawdziwymi dziełami sztuki. Praca szwaczki przypomina zaś pracę produkcyjną, jest powtarzalna i monotonna. W szwalniach można przez kilka godzin dziennie wszywać zamki, albo zszywać dwa kawałki materiału jednym ściegiem. Nie ma tu pola do kreatywności i wykazania swoich umiejętności. Jeszcze bardziej monotonna jest praca krojczych, która polega na odkrawaniu określonych elementów materiału według schematu.

Wady pracy w szwalni

Niestety praca szwaczki jest często pracą niskopłatną, ponieważ zalicza się do prac typowo fizycznych, tyle, że przeważnie dla kobiet. Wiąże się też z wielogodzinnym siedzeniem i obsługą maszyny do szycia, przez co wiele osób cierpi na bóle kręgosłupa, karku, ramion i rąk. W dodatku często nie należy do lekkich, szczególnie tam gdzie szyje się odzież wierzchnią, elementy tapicerki meblowej i samochodowej czy wszelkiego rodzaju pokrowce.

Przedsiębiorcy mając szwalnie starają się więc poszukiwać szwaczek przede wszystkim na wschodnim rynku pracy. Jest to rozwiązanie, które pozwala zapobiegać brakom kadrowym i umożliwia realizację norm produkcyjnych ale ma też pewne wady. Szwaczki, które przyjeżdżają ze wschodu często nie znają języka polskiego, trzeba im zapewnić miejsce zamieszkania, konieczne jest zalegalizowanie pobytu i pracy takich osób, a wszystko to wiąże się z trudnościami i kosztami. W dodatku rekrutując szwaczki zza granicy trudno zweryfikować ich kompetencje i czasem okazuje się, że takie osoby wcale nie potrafią dobrze obsługiwać maszyn do szycia, tym bardziej tych przemysłowych.